Co to w ogóle jest "normalna" konsumpcja? Taka, ktora czyni nas szczęśliwymi, zaspokojonymi, prawda? Reklamy, stymulujace naszymi, jako konsumentow, żądze nie wypełniają naszych oczekiwań, a kreują potrzeby, fabrykują życzenia klientów. Jak możemy więc stwierdzić, że posiadając najnowszy model telefonu, na który odkładaliśmy od  miesięcy, jesteśmy zaspokojeni? Przecież w nastepnym miesiącu firma, bądź firma konkurencyjna (im więcej firm wypuści na rynek podobny produkt, tym większe uzyskamy moralne przyzwolenie na jego zakup. Tyle tego jest, na pewno jest potrzebne) wyprodukuje nastepną rzecz, która dopiszemy do listy życzeń.

Black Friday, konsumpcjonizm, konsumeryzm

Przede wszystkim, powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, które nasze potrzeby są potrzebami naturalnymi, a które możemy nazwać już patologicznymi. Torebka za trzy kafle? Najnowszy aparat, mimo że masz poprzednią wersję? Podwójny zestaw powiększony, chociaż przed chwilą zjadłeś pączka?
Ludzie coraz częściej zaczynają zauważać, że nadmierny konsumpcjonizm wcale nie czyni z nich szczęśliwych, wręcz przeciwnie, sprzyja alienacji, odzwierciedla ich niepokój, ucieczkę od samego siebie.
Pocieszający jest także fakt, że zaczynamy być tych potrzeb bardzieś świadomi. Przykładem na to może być coraz większa popularyzacja zdrowego jedzenia. Jemy w restauracjach, które używają naturalnych składników, ekologicznych produktów, już nie ze względu na modę - ze względu na świadomość. Świadomość tego, co dla nas dobre.

Jak sytuacja przedstawiała się kiedyś? Rzecz raz kupioną nosiło się, używało przez bardzo długi czas.Dziś wartością prawdziwą jest konsumpcja, nie zachowanie w dobrym stanie. Urządzenia zaprogramowane są tak, by służyło na tyle tylko długo, by konsmument przywiązał się do sprzętu i po jego - stosunkowo szybkim - zepsuciu kupił nowy. Wymieniamy więc samochody, ubrania, buty, telefony, pralki... Wymieniamy też przyjaciół i swoje własne JA.

shop, konsumpcjonizm, być a nie mieć

Nie chodzi o to, aby przestać kupować, sprawiać sobie drobne przyjemności, czy chodzić na wyprzedaże. Sama też nie mogę oprzeć się pokusie kupienia nowej szminki z ulubionej kolekcji, czy kolejnych skarpetek w żółwie.
Kupujmy, ale nie dajmy sobie wmówić lasowanym przez media osobistościom, że może to być celem naszego życia. Że posiadanie czegokolwiek uczyni nas o wiele bardziej szczęśliwymi ludźmi, niż bycie.
Widzieliście kiedyś reklamę nowej wystawy w telewizji? Widzieliście reklamę powstającej rzeźby? Wartościowej, wymagającej erudycji książki, nie będącej bestsellerem za 12.99 + brelok?
Nie. Bo masz mieć, a nie być.

Ja wysuwam stwierdzenie banalne, acz prawdziwe. Posiadanie rzeczy nie uczyni Cię szczęśliwym. Idź, BĄDŹ, przeżywaj, żyj. Chodź na wystawy, czytaj, miej świadomość. Znajdź swoje własne fundamenty. Kropka.
 

 

Tekst: Ola Pakieła