Kilka słów o historii. Być może obiło Wam się o uszy, że kilka krajów i narodowości przypisuje sobie prawo do nazywania baklavy swoim daniem narodowym. Idąc tym tropem, warto zwrócić uwagę na to, że bez problemu znajdziemy ten deser zarówno w restauracjach tureckich (w tym w większości kebabów), jak i greckich. Baklavę od wieków jedzą również Żydzi, Bułgarzy, Armeńczycy i Arabowie.

 

Zobacz też: Warszawa jednym z najprzyjaźniejszych weganom miast świata? Tak jest!

Do kogo należy więc oryginalny przepis? Tak się składa, że do nich wszystkich. Baklava narodziła się prawdopodobnie w VIII w. na terenie Cesarstwa Otomańskiego. Ponoć doszlifowano go w XV wieku, po najechaniu Konstantynopola (obecnie – Istambuł), skąd przez ponad pięćset lat wywodziły się wszelkie tradycje kulinarne całego cesarstwa. Według pamiętników kuchennych Pałacu Topkapi, baklavę na pewno wypiekano tu w 1473 roku. I tak, z cienkiego, zapiekanego chleba nasączonego miodem i przekładanego posiekanymi orzechami powstał wykwintny deser z warstwowego ciasta, podawany najwyżej usytuowanym jednostkom.

fot. Falafel Bejrut

 

Po wielu zmianach administracyjnych i ustrojowych to charakterystyczne ciastko zyskało kilka różnych odsłon. Baklava, którą zamówicie w Albanii będzie delikatnie różnić się od tej, którą zjecie w Iranie. Stałe pozostaje warstwowe ciasto, nazywane korą bądź filo (w zależności od regionu) – choć i tu można natknąć się na niewielkie dysonanse, orzechy i słodki syrop cukrowy. Ciastka z różnych państw różnią się od siebie kształtem oraz „wykończeniem” – niektóre posypywane są pistacjami, inne przyprawami. Czasem różnią się też aromatem – w Iranie nasącza się je wodą różaną, podczas gdy w większości innych krajów wodą z kwiatów pomarańczy lub sokiem z ich owocu, w Armenii z kolei do standardowego składu dodano cynamon i gałkę muszkatołową. Jak widzicie – co kraj to obyczaj.

 

 

Jeśli macie ochotę zasłodzić się tym małym cudem w Warszawie, polecamy Falafel Bejrut. Zawsze po kilka wariantów, wszystkie równie pyszne (szczególnie do porannej kawy). Właśnie, wegetarianie! Baklavę możecie jeść. Weganie też, jeśli tylko dopytacie, jakiego użyto tłuszczu – oryginalnie jest to masło, ale roślinne też dają radę.

Czy baklavę można przygotować w domu? Pewnie! Ci bardziej cierpliwi mogą pokusić się o przygotowanie ciasta filo samodzielnie. My do nich nie należymy, więc korzystamy z gotowca. Oto przepis zasięgnięty ze strony www.mojewypieki.com.

 

Baklava w kształcie gniazdka? Takie rzeczy tylko w Bejrucie!

Potrzebujecie: około 500 g ciasta filo (2 opakowania, czyli około 24 płaty), 500 g orzechów włoskich (ale możecie domieszać też trochę innych, ważne by w sumie było ich pół kilograma), 2 łyżeczki cynamonu, ¼ szklanki cukru, 300 g roztopionego, klarowanego masła, do dekoracji – dowolne orzechy drobno posiekane lub przyprawy korzenne. My lubimy wykorzystać w tym celu pistacje.

Jeszcze syrop, czyli: 1½ szklanki cukru, 3/4 szklanki wody, 1 łyżeczka wody z kwiatu pomarańczy lub odrobina wody różanej. Można też użyć soku z pomarańczy bądź cytryny.

Przejdźmy do wykonania:

Po pierwsze należy przygotować syrop, ponieważ w momencie użycia powinien być wystudzony. Wrzucacie wszystkie „syropowe” składniki do niedużego garnka, gotujecie do rozpuszczenia cukru a następnie jeszcze około 10-ciu minut do uzyskania syropu. Teraz musicie dać miksturze wystygnąć.

Orzechy wraz z cukrem i cynamonem rozdrabniacie moździerzem lub blenderem do uzyskania preferowanej konsystencji (najlepiej jak niektóre kawałki pozostaną większe).

Po wykonaniu poprzednich kroków, przyszedł czas by sięgnąć po formę (odpowiednie wymiary to 23cmx30cm) i natłuścić ją masłem. Nieużywane płaty ciasta trzeba trzymać pod ściereczką, aby nie przyschły. Układacie warstwy: płat ciasta posmarowany masłem, kolejny płat – masło. I tak do momentu zużycia ośmiu płatów. Na tak przygotowany spód (oczywiście z wierzchu posmarowany tłuszczem) wykładacie połowę orzechów z cukrem i wyrównujecie. Dalej układacie cztery płaty (wciąż przesmarowując je masłem), dodajecie resztę orzechów (wyrównać), a na wierzch pozostałe płaty (dwanaście sztuk przesmarowanych masłem – łącznie z wierzchnią warstwą).

 

Na zdjęciu lekko zmodyfikowana forma baklavy z Falafel Bejrut

W tym momencie potrzebny Wam będzie ostry nóż i pomysł na kształty. Tniecie cisto na romby, kwadraty, prostokąty, trójkąty – wedle uznania. Trzeba je przeciąć prawie do spodniej warstwy, aby ułatwić sobie krojenie po upieczeniu. Tak przygotowane baklavy wstawiacie do pieca nagrzanego do 140ºC na około 2h (dopóki cisto nie stanie się złote). Gorące jeszcze ciastka należy polać syropem lub miodem i posypać wybranymi dodatkami.

Przed zjedzeniem pozwólcie im porządnie ostygnąć – prawdę mówiąc, najlepiej będą smakować na drugi, lub trzeci dzień, ale kto by tyle wytrzymał. Kilka godzin na balkonie przy obecnej pogodzie będzie okej (jeśli nie pada).

 

 

Pychota!

Autor: Ewa Kubiatowska Mówią Na Mieście