Mamy tu cztery komedie (w tym trzy romantyczne), odrobinę kryminału, horror i mnóstwo dobrego smaku. Przygotujcie sobie ciepły koc, jakieś smaczne przekąski i kubki pełne gorącej czekolady lub herbaty. Nie zapomnijcie tylko o miodzie i cytrynie!

Zobacz też: 10 serialowych premier serwisu Netflix

„Śniadanie u Tiffaniego”

Kultowa produkcja z 1961 roku, kojarzona przede wszystkim z flagową rolą Audrey Hepburn. Zakładamy, że każdy zna ten tytuł, jednak niewielu wie, że jest to ekranizacja opowiadania Trumana Capote. Fabuła opowiada o pięknej, ale szalonej kobiecie żyjącej z zawartości portfeli jej bogatych adoratorów, oraz jej nowego sąsiada, który jak się okazuje, również jest utrzymankiem. Film jest typowym reprezentantem gatunku komedii romantycznej, więc chyba nie musimy zdradzać, jak historia się skończy. Nie mniej jednak, jest to pozycja obowiązkowa m.in. dla wszystkich wielbicieli designu z lat 60`tych.

 

„Casablanca”

Historia obywa się w tytułowej Casablance, w 1941 roku. Fabuła jest ściśle związana z lokalem, w którym bawią się w najlepsze szukający ratunku uciekinierzy. Pewnego dnia zjawia się tu para – przywódca ruchu oporu wraz z małżonką, w celu zdobycia list tranzytowych, w których posiadaniu okazuje się być właściciel baru. Zrządzeniem losu okazuje się być on również byłym kochankiem żony przybysza. Co wydarzy się dalej? Koniecznie odświeżcie sobie tę historię – znajdziecie tu sceny charakterystyczne dla kryminałów, jak i te typowe dla dobrych, starych melodramatów. Nuta patetyzmu jest jak wisienka na torcie całej produkcji.

 

„Rzymskie wakacje”

Kolejny kinowy hit z Audrey na czele obsady. Tym razem gwiazda wciela się w rolę księżniczki Anna, która znużona dworską etykietą wybiera się incognito na wakacje w Rzymie. Jak się można domyślać, nie do końca jej to wychodzi – podąża za nią krok w krok amerykański reporter (Gregory Peck). Co z tego wyniknie? Odpowiedź wydaje się jasna, biorąc pod uwagę fakt, że ponownie mamy do czynienia z komedią romantyczną. Jeden z najwdzięczniejszych przedstawicieli gatunku został nominowanym do Oscara aż w dziesięciu kategoriach i przyniósł znanej aktorce statuetkę za rolę pierwszoplanową. Nikt się temu nie dziwi – „Rzymskie wakacje” to film będący idealną propozycją na długie, jesienne wieczory.

 

„Pół Żartem, Pół Serio”

Komediowy klasyk, który poprawi nastrój nawet wtedy, gdy jesienna chandra daje się we znaki podwójnie. Dwoje muzyków, których ciągle spotykają problemy różnej maści (porachunki z gangsterami, utrata pracy, policyjne naloty) stara się znaleźć dochodowe zajęcie w swoim zawodzie. Nie spodziewania natrafiają na wyjątkową okazję, dzięki której nie tylko zarobią nie małe pieniądze, ale też będą mogli uciec z kraju, odcinając się tym samym od problemów. Praca marzeń! Szkoda tylko, że dotyczy dołączenia do żeńskiej orkiestry. Jak się potoczą ich losy, dowiecie się z seansu. Przygotujcie chusteczki, oglądanie może zakończyć się płaczem – ze śmiechu, rzecz jasna!

 

„Lśnienie”

Jeśli ktoś jest fanem horrorów, a jeszcze nie widział tego filmu w wersji oryginalnej, stanowczo musi to nadrobić. W głównych rolach zobaczycie tu Jack`a Nicholson`a i Shelley Duvall, którzy grają rodziców małego chłopca. Rodzina ledwo wiąże koniec z końcem, w związku z czym jej głowa decyduje się na sezonową prace jako stróż nocny w hotelu Panorama. Miejsce te zimą zostaje całkowicie odcięte od świata, dlatego całą trójka docelowo ostaje w hotelu sama. Oczywiście na miejscu zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Mistrzowski i jeden z najbardziej znanych obrazów Stanleya Kubricka, oparty na powieść Stephana Kinga robi piorunujące wrażenie. Sprawdźcie sami!

 

 

Perfekcyjny jesienny wieczór? Challenge accepted!

 

Zdjęcie w tle pochodzi ze strony Filmweb.pl i jest kadrem z filmu „Rzymskie Wakacje”.