Ciepło, cisza i kilkanaście minut bez powiadomień. Dla miłośników sauny właśnie te proste doświadczenia są powodem, żeby regularnie wracać. Jedni wybierają kameralne saunarium, inni łączą wizytę z basenem lub wyjściem ze znajomymi.

Saunowanie może stać się przyjemnym rytuałem odpoczynku. Warto jednak oddzielić własne odczucie odprężenia od zapewnień, że każda sesja wzmacnia odporność, poprawia skórę i przyspiesza regenerację. Wiedza o zdrowotnych efektach sauny wymaga większej ostrożności, niż sugerują promocyjne opisy.

Co dzieje się w rozgrzanym pomieszczeniu?

Organizm reaguje na wysoką temperaturę. Przyspiesza tętno, nasila się pocenie, a większa część przepływu krwi kierowana jest do skóry. Ciśnienie tętnicze może się zmieniać, dlatego tolerancja ciepła jest sprawą indywidualną. Niektóre reakcje przypominają te występujące podczas wysiłku fizycznego. Nie oznacza to jednak, że pobyt w saunie zastępuje spacer, jazdę na rowerze czy trening. Mayo Clinic wskazuje, że badania nad saunami, w tym na podczerwień, przynoszą obiecujące wyniki dotyczące wybranych problemów zdrowotnych. Jednocześnie podkreśla potrzebę większych i dokładniejszych badań, zanim będzie można formułować stanowcze wnioski o ich skuteczności.

Odpoczynek bez listy zadań

Wizyta w saunarium ma swój rytm. Przygotowanie, pobyt w cieple, schłodzenie i odpoczynek tworzą przerwę, której trudno nadać tempo służbowego spotkania. Dla osób lubiących saunowanie wartością może być już sama możliwość spokojnego spędzenia czasu. Bez ekranu, rozmów o obowiązkach i sprawdzania, co jeszcze zostało do zrobienia. Podobnie warto traktować wizytę po aktywności fizycznej: jako dobrowolny element odpoczynku. Obietnice usunięcia „zakwasów”, szybkiego powrotu do pełnej sprawności czy rozwiązania problemów ze snem są zbyt daleko idące, by przedstawiać je jako pewny efekt każdej sesji.

Sauna na przeziębienie? Lepiej przełożyć wizytę

Jesienią łatwo potraktować intensywne rozgrzanie jako sposób na zatrzymanie infekcji. To niewłaściwy moment na sprawdzanie swojej wytrzymałości. Harvard Health zaleca rezygnację z sauny podczas choroby. Jeśli złe samopoczucie pojawi się już w trakcie pobytu, należy wyjść. Sauna nie powinna być sposobem na „wypocenie” przeziębienia. Równie ostrożnie warto podchodzić do zapewnień o oczyszczaniu organizmu, odmładzaniu skóry czy gwarantowanym wzmacnianiu odporności. Takich obietnic nie potrzeba, żeby docenić dobrze spędzony czas i przyjemność płynącą z odpoczynku.

Bez bicia rekordów

W saunie nie trzeba wytrzymać do końca odmierzanego czasu ani dorównywać osobom siedzącym obok. Długość pobytu należy dostosować do warunków i samopoczucia. Harvard Health zaleca, by pojedyncza sesja nie przekraczała 15 do 20 minut, a po niej schładzać się stopniowo i uzupełnić wodę. To górny limit, a nie cel dla początkujących. Przed wejściem warto zapoznać się z regulaminem obiektu, umyć ciało i przygotować ręcznik. Równie ważne jak sam pobyt w cieple jest pozostawienie czasu na spokojny odpoczynek. Alkoholu należy unikać przed saunowaniem i po nim. Osoby z chorobami serca lub niekontrolowanym nadciśnieniem powinny wcześniej omówić korzystanie z sauny z lekarzem.

Dobry powód, żeby zwolnić

Sauna nie musi być kolejnym zadaniem w planie dbania o siebie. Można wybrać się do niej dla ciszy, ciepła i odpoczynku, bez oczekiwania spektakularnej przemiany po kilku wizytach.

Jako redakcja MNM.pl lubimy ten sposób spędzania wolnego czasu. Polecamy przede wszystkim spokojne podejście: wybór miejsca, w którym czujemy się dobrze, uważność na własne samopoczucie i czas na odpoczynek po wyjściu.

Macie ulubione saunarium w swoim mieście? Napiszcie, dokąd wracacie i za co cenicie to miejsce.

Redakcja MNM.pl