Falafel Bejrut – jedno z najprzyjemniejszych miejsc w Warszawie. Spotkacie tu zwierzęta, ale tylko w roli gości. Spotkacie tu też cudownych ludzi wkładających całe serce w to, co robią. Do tej pory słynęli z najlepszego falafela w mieście, jednak od jakiegoś czasu możecie spróbować tu czegoś wyjątkowego.

Trzy miesiące pracy szefów kuchni specjalizujących się w kuchni libańskiej i gościa specjalnego wprost z kraju kwitnącej wiśni. Połączenie falafela i sushi – zdziwieni? Poznajcie MAKMUSHI!

Zobacz też: Warszawa - jedno z najprzyjaźniejszych weganom miast świata!

 

Makmushi to nic innego jak owiany sławą słynny, bejrucki falafel. Tym razem znajdziecie w nich ten cieciorkowy przysmak upieczony, nie smażony. Świeże i piklowane warzywa – tego również nie mogło zabraknąć w knajpie specjalizującej się w jedzeniu dla roślinożerców. Różne rodzaje kasz, wśród nich królowa - najzdrowsza, jaglana. Glony nori, omlety, wrapy. Pachnące zioła, trochę orientalnych owoców. Całość zawinięta w zgrabne rolki, pokrojona na krążki. Przypomina Wam to coś?

 

 

Makmushi to niezwykła kompozycja. Jej premiera odbyła się w lokalu przy ul. Nowolipki 15 w Warszawie. Kilka dni później mieliśmy szansę spróbować tego wynalazku. Ciężko było stwierdzić, czego tak właściwie się spodziewamy. Otrzymaliśmy przypominające tradycyjne maki z sushi-set`u kawałki. Pełna paleta barw – róż, pomarańcz, kolory ziemi i dużo, dużo zieleni. Nie obeszło się bez zdjęć – spójrzcie tylko, te maki są prześliczne. Już po pierwszym kęsie wiedzieliśmy, że trafiła nas strzała amora. Makmushi jest delikatne w smaku, momentami lekko pikantne i zwarte w konsystencji. Jak zwykle w tym miejscu, nie można było też przyczepić się do jakości czy poziomu świeżości składników. Falafel rozpływał się w ustach, a warzywa chrupały przy każdym kęsie. Chylimy czoła – lepiej się nie dało.

 

 

Zdrowy fast-food – ten zwrot już nikogo nie powinien dziwić. Cieszymy się, że do tej kategorii na warszawskiej mapie dołącza Makmushi wprost od legendarnego Bejrutu. Koniecznie spróbujcie i dajcie znać, czy podzielacie nasze zdanie.

 

Życzymy smacznego!

PSSST… Jeśli wolicie tradycyjne, bejruckie kanapki i wrapy, a przy okazji nosicie jedno z imion z listy: Mikołaj, Mariusz, Mirek, Marysia, Martyna lub Marta – przez cały grudzień macie 50% rabatu na wybraną kanapkę