Kate Priddy, mieszkanka Londynu, zmęczona swoim dotychczasowym życiem oraz dręczącymi ją lękami – zrodzonymi z powodu tragicznych wydarzeń z przeszłości – otrzymuję propozycję od swojego kuzyna, który oferuje jej zamianę mieszkaniami na pół roku. Ma duże obawy, czy to dobry pomysł, ale za namową rodziców oraz przyjaciółki Kate na pół roku przenosi się do Bostonu, on zaś, równolegle wprowadza się do jej mieszkania w Anglii. Dziewczyna tłumaczy sobie, że przy tej okazji, zrobi coś dla siebie i może odmieni swoje życie. Dlatego poza samą zmianą miejsca zamieszania, środowiska oraz otoczenia, dodatkowo zapisuje się na kurs grafiki komputerowej. Postanawia, że będzie żyć pełnią życia. Wszystko po to, by zapomnieć o dręczącej ją przeszłości, przed którą nie potrafi uciec, i z którą wreszcie musi się rozliczyć.

Po przybyciu na miejsce okazuje się, że będzie mieszkała w ogromnym apartamencie w luksusowej okolicy Beacon Hill, w miejscu, w którym życie toczy się niemal jak w filmie. Uśmiechnięci sąsiedzi, piękne krajobrazy, luksusowe sklepy.

Radość z nowego miejsca szybko zamienia się w odradzający niepokój. Kate dowiaduje się, że w tym samym budynku ktoś zamordował samotnie żyjącą dziewczynę. Mimo zapewnień życzliwych sąsiadów, którzy witają ją serdecznie i zapewniają, że to, co się stało, nie powinno wpłynąć na jej samopoczucie oraz cały pobyt, Kate ma obawy, czy powinna zostać w tym miejscu. Boi się, że może ją spotkać to samo. Znów dopadają ją ataki paniki i z każdą chwilą spędzoną w nowym miejscu czuje wzrastający niepokój. Z dnia na dzień wypoczynek zamienia się w pasmo niekończących się meczach rozmów, pytań o kuzyna, przesłuchań, dociekań. Z czasem Kate usiłuje się otrząsnąć i na własną rękę próbuję się dowiedzieć, co się stało z młodą sąsiadką – czy zginęła z rąk włamywacza, czy ktoś czyhał na jej życie? I dlaczego w tym samym czasie jej kuzyn, młody, przystojny, nieco tajemniczy, właśnie postanowił wymienić się mieszkaniami? Splot przypadków zaczyna robić się coraz bardziej nieprawdopodobny. Niedługo później Kate dowiaduje się od jednego sąsiadów, że zamordowana kobieta była dziewczyną... jego kuzyna. Co więcej, on sam temu zaprzecza.

Katy już wie, że jej pobyt nie będzie wymarzoną sielanką, i sama będzie musiała zmierzyć się pasmem budzących się na nowo lęków, a to tragiczne wydarzenie coraz bardziej zaczyna przypominać jej dawny koszmar, przed którym chciała uciec.

Każdy jej strach Petera Swansena to opowieść o lękach, traumie, próbie zapomnienia swojej przeszłości. Książka opowiedziana jest z kilku perspektyw narracyjnych, co wydaje się ciekawym, choć nieco spowalniającym akcje, zabiegiem – na początku poznajemy punkt widzenia głównej bohaterki, a gdy tylko opowieść dochodzi do krytycznego momentu, akcja się urywa. Punkt widzenia zmienia się, a cała historia zaczyna się od początku. Słowem, śledzimy to co dzieje się teraz, wiele lat temu, albo kilka tygodni wcześniej i to za punktu widzenia kilku bohaterów. Początkowo dezorientuje to czytelnika, ale po jakimś czasie osie narracyjne stopniowo się na siebie nakładają, co sprawia, że wszystkie znaki zapytania znikają i pojawia się jednolita, dopięta na ostatni guzik, fabuła.

Ogromnym plusem powieści jest opis przeżyć wewnętrznych bohaterki, kobiety, która przeżyła osobistą tragedię, osoby, która za wszelką cenę chcę pozbyć się w wszelkich fobii, lęków, prześladujących ją co noc koszmarów. Śledzimy jej codzienne życie, które miało być odmianą, lekiem na pustkę i zastój, a okazuje się prawdziwą sinusoidą napięć, zwrotów akcji oraz mylenia tropów – a przede wszystkim mnożących się znaków zapytania.

Świetna, pomysłowa, zaskakująca.