Za marką stoją Agata Szaran i Emanuele Guidi - duet, który łączy warszawską wrażliwość z włoskim temperamentem. Ona od lat buduje miejsca pełne ciepła i energii, on - prosto z Rzymu - wnosi do nich autentycznego ducha Italii. Razem stworzyli przestrzeń, która od rana pachnie espresso i cornetto, a wieczorami aperitivo, pastą i rzymską pizzą.

Va Bene Centro to nie tylko restauracja, to miejsce gdzie każdy czuje się jak w domu. Wchodzisz i wiesz, że jesteś we właściwym miejscu.
1. Va Bene Centro to Wasza trzecia lokalizacja. Co sprawiło, że postawiliście właśnie na Śródmieście?
Agata:
Centro naturalnie domknęło mapę Va Bene - Powiśle, Plac Konstytucji i teraz Śródmieście. To trzy różne światy, ale jedna wspólna filozofia.
Emanuele:
To miejsce dosłownie znalazło nas. Kiedy pojawiła się propozycja stworzenia tu lokalu o autentycznym, sąsiedzkim charakterze - po prostu poczuliśmy, że to „to”. Jesteśmy w samym środku miasta, między Ufficio Primo, a Teatrem Roma. Już zdążyliśmy poznać sąsiadów i… zrobić wspólny catering premierowy z Teatrem Roma. Energia tej okolicy jest niesamowita.
2. Wszystkie Wasze lokale mają swój klimat, a jednocześnie są spójne. Co łączy, a co wyróżnia Va Bene Centro?

Agata:
Zależy nam, aby każdy z naszych lokali był miejscem swobodnym i niezobowiązującym takim, do którego można wejść i od razu poczuć się jak u siebie. Brzmi to może trywialnie, ale dla nas to kluczowa wartość. Jednocześnie dbamy o to, by każdy lokal miał swój unikalny charakter. Nie tworzymy restauracji w tradycyjnym rozumieniu, raczej bistro z luźną atmosferą i celowo rezygnujemy z obsługi kelnerskiej. Chcemy, żeby goście czuli się naturalnie, bez formalnego dystansu.
Ważnym elementem naszej tożsamości jest także sztuka ta użytkowa i ta mniej oczywista. To właśnie dlatego współpracujemy z polskimi artystkami, które nadają naszym przestrzeniom indywidualny ton. Dzięki temu każdy lokal wygląda inaczej, ale wszystkie łączy ta sama energia i duch miejsca.
Emanuele:
Łączy nas też kuchnia - prawdziwie włoska ekipa: Marco, Luca, Fabiano, Lele… energia, która płynie z otwartej kuchni i z tego, że ludzie naprawdę mogą zobaczyć, jak powstaje ich kolacja.
3. W Waszych lokalach dużo mówi się o atmosferze - tej „nie do podrobienia”. Co ją tworzy?
Agata:
Myślę, że tę atmosferę przede wszystkim tworzą nasi goście. Często mówią, że va bene na Tamce jest dla nich jak osiedlowa „świetlica” - miejsce, do którego wieczorami schodzi się całe Powiśle. Trochę przypomina to nostalgiczne wspomnienia z dzieciństwa, kiedy wychodziło się na podwórko bez umawiania. Po prostu wiedziało się, że zawsze ktoś tam będzie, z kim można spędzić czas.
Drugim ważnym elementem są ludzie, którzy z nami pracują. Mamy cudowny zespół młodych, zaangażowanych osób. Żyjemy w dużej synergii z okolicą, z rytmem jej życia i z naszymi bywalcami, co sprawia, że wszystko dzieje się bardzo organicznie.
Ale najważniejszym składnikiem tej „atmosfery nie do podrobienia” jest, moim zdaniem, szczere lubienie miejsca, które się tworzy. Bez tego cała reszta po prostu nie zadziała - bez autentycznego przywiązania i zaangażowania to byłoby fiasko.

4. W Va Bene Centro dużo mówi się o wyjątkowym designie. Jak wyglądał proces tworzenia wnętrza?
Agata:
Za projekt odpowiada studio mow.design, czyli Marta Żebrowska i Weronika Król. Znamy się od lat dziewczyny wcześniej stworzyły dla nas projekt ogrodu na Powiślu, więc wiedziałyśmy, że świetnie czują naszą estetykę. Tym razem pracowały bardzo mocno w kontekście miejsca: modernistycznej kamienicy, surowości betonu, metalu i historii budynku.
Jednocześnie my dokładnie wiedzieliśmy, czego chcemy brief był bardzo konkretny, co na pewno przyspieszyło całą współpracę. Efekt? Przeszliśmy od projektu do otwarcia lokalu dosłownie w siedem miesięcy.
5. W materiałach dużo mówi się o „wysokości ławek” - brzmi to jak nietypowy detal. O co chodzi?
Agata:
To taki mały smaczek, który przenosimy z Powiśla. Ławy przy witrynach są ustawione na konkretnej wysokości, dzięki czemu można przy nich zarówno siedzieć, jak i stać, a mimo to cały czas być częścią rozmowy. Nie ma poczucia „zasiadania” przy stolikach każdy może podejść, dołączyć na chwilę i zacząć swobodną rozmowę, nawet jeśli wcześniej się nie znał. To rozwiązanie, które sprzyja naturalnym interakcjom.
6. Centro działa od rana do… ostatniego gościa. Jak wygląda dzień w tym lokalu?
Emanuele:
Rano espresso i cornetto jak w Rzymie. Do tego świeże soki, focaccia „to go”, którą możesz wziąć w rękę i iść dalej dokładnie jak we włoskich miastach.
Agata:
Ideą tego miejsca jest pełna swoboda. Możesz wpaść kilka razy dziennie rano na kawę, w ciągu dnia na lunch, a wieczorem na wino albo koktajl. I zostać dokładnie tyle, ile masz ochotę. Jeśli chcesz spędzić tu cztery godziny ze znajomymi, to świetnie właśnie po to to miejsce istnieje. Chcemy, żeby va bene było naturalną częścią dnia, a nie miejscem „na okazję”.
7. Gastronomia to wymagający biznes. Jak dziś patrzycie na rynek warszawski?
Agata:
Mam na ten temat dość smutne refleksje. Warszawa kocha otwarcia, nowe miejsca i „hot spoty”, ale mało kto dostrzega, jak trudny to biznes. Zwrot z inwestycji pojawia się dopiero po latach, a po drodze trzeba mieć naprawdę ogrom cierpliwości. Dlatego tak ważne jest wspieranie miejsc, które się lubi bo one, jeśli nie dostaną tego wsparcia, mogą po prostu zniknąć.
Dodatkowo wcale nie pomagają archaiczne miejskie przepisy i kompletny brak elastyczności czy zrozumienia dla przedsiębiorców. To często walka z systemem, która zajmuje czas, energię i potrafi podcinać skrzydła.
Emanuele:
Jednocześnie jesteśmy dumni, że Va Bene zbudowało lokalną społeczność. To jest wartość, której nie da się kupić ani zaprojektować.
8. Co Waszym zdaniem czyni Va Bene naprawdę autentycznym?
Emanuele:
Z pewnością ogromną rolę odgrywa to, że mamy tutaj prawdziwą włoską ekipę - najpierw w kuchni, a teraz także za barem. Dzięki temu tworzymy prostą, autentyczną kuchnię włoską. I to właśnie w tej prostocie tkwi jej prawdziwość.
Agata:
Autentyczność to też skala małe, barowe przestrzenie, blisko ulicy, z dużymi ogródkami. W sezonie życie dosłownie „wylewa się” na zewnątrz.
9. Va Bene rośnie. Myślicie o kolejnych lokalizacjach?
Agata:
Na razie skupiamy się na trzech lokalizacjach, które już mamy, i chcemy o nie jak najlepiej zadbać. Oczywiście myślimy o dalszym rozwoju to naturalne, kiedy projekt rośnie i dojrzewa. Kto wie, może już niedługo zaskoczymy czymś nowym.
Tekst: Paulina Dufek
Zdjęcia: Sitarsky