Ułatwiliśmy Ci sprawę – wszystkie  restauracje, o których jest mowa w artykule położone są w centrum miasta. Dotrzesz do nich bez żadnych problemów zarówno samochodem jak i komunikacją miejską. Deserów, które wybraliśmy możesz spróbować bezpośrednio przed nocnym szaleństwem lub po prostu oderwać się na chwilę od rzeczywistości i zatracić w słodkościach. Żadna z poniższych pozycji nie zrujnuje twojego portfela, ale ręczymy, że każda doda Ci energii i poprawi samopoczucie. Kalorie? niech pójdą tam, gdzie sobie życzysz!

Zacznijmy od najlżejszej opcji, którą oferuje nam japońska restauracja Uki Uki. Lokal znajduje się przy ulicy Kruczej, znany jest przede wszystkim z ramenu, ale zapewniamy, że opcje „na słodko” są równie warte uwagi.  Zjemy tu, wyśmienite lody w trzech odsłonach: z zielonej herbaty matcha (opcja podania z mochi i syropem muscovado), z fasolki adzuki i ostatnie - waniliowe podane z azjatyckim likierem choya. Całość oprawiona w nienachalne, ale nowoczesne wnętrze z dużymi oknami wychodzącymi na tętniące życiem miasto. Dodajmy do tego niewygórowaną cenę i mamy idealną całość!

 

Pozostając w japońskich klimatach, nie sposób nie wspomnieć o leżącej w bliskim sąsiedztwie restauracji Omami. Tutaj również zjemy esencjonalne, składające się z wielu składników zupy z makaronem (udon) wyrabianym na miejscu. Napijemy się tu też ciekawych napojów serwowanych na gorąco (firmowe herbaty infuzowane, napar z hibiskusa), co może się okazać wybawieniem przy obecnej pogodzie. Udało Ci się rozgrzać? To świetnie, więc teraz skosztuj deserów. Knajpa oferuje między innymi suflet czekoladowy z wiśnią i lodami oraz sernik waniliowy z rumem, jagodami, mango i marakują. Pyszne, prawda? Nie musisz nam dziękować.

 

Przenieśmy się teraz do Tajlandii. Lokalu, w którym szefem kuchni jest owiana sławą w kulinarnym światku Chanunkan Duangkumma nie trzeba nikomu przedstawiać. Niewiele mówi Ci nazwisko? Nic nie szkodzi. Trafisz tu, wysiadając na stacji metra Ratusz Arsenał. Zjesz prawdziwy pad thai, curry i pak-choi. A na deser? Pozycja polecana przez Chunankan - milkshake lychee z owocowa galaretka, poza tym sticky rice mango w kolorystyce mającej sobie za nic zimową szarugę i przepyszne lody z czarnego sezamu z galaretką owocową. Thaisty!

 

Następną pozycją na naszej orientalnej liście pyszności jest niepozorne miejsce. Niech nie zniechęcą cię nie wyszukany graficznie szyld i z pozoru nie schludne wnętrze. Curry House znajdziemy w kilku lokalizacjach. Bielany, Wola i Śródmieście. Otwórz drzwi i rozkoszuj się zapachem indyjskich przypraw. Przyjemnie, prawda? Tutaj stopień ostrości swoich potraw możesz indywidualnie dopasować pod siebie, w czym służy pomocą przemiła obsługa. Poza tradycyjnymi indyjskimi potrawami i pieczywem z pieca tandoor w karcie znajdziesz lody o smaku mango i migdałów oraz smażone kulki mleczne w syropie kardamonowym. Koniecznie zamów do tego indyjską herbatę z mlekiem i przyprawami. Za taki zestaw nie zapłacisz tu więcej niż dwie dychy, a porcje są wystarczające, by zasłodzić się do granic możliwości.

 

Ostatni przystanek na naszej liście – Liban, a skoro Liban to oczywiście wegetariański Falafel Bejrut! Lokalizacja – Nowolipki, zaledwie kilka przystanków w linii prostej od Dworca Centralnego. No, to kogo jeszcze tu nie było?  Powinni zawitać tu nawet ci, którzy nie wyobrażają sobie posiłku bez mięsa, jest to prawda i fakt niezaprzeczalny. Deser w takim miejscu wydaje się oczywisty, musi to być baklawa. W rzeczywistości, zjemy tu trzy rodzaje ociekających wręcz miodem i orzechami ciastek w różnych rozmiarach. Każde z nich nieprzyzwoicie słodkie, chrupiące i przede wszystkim – zawsze świeże. Najtańsze kosztuje tu cztery złote, najdroższe siedem, więc nawet jeśli połasisz się na wszystkie, to nie zbankrutujesz. Polecamy też aromatyczną i gęstą turecką kawę. Lokal jest zawsze czysty i schludny, okolica spokojna, a obsługa, zawsze doradzi od serca.


Mniam!

Autor: Ewa E. Kubiatowska