Spłycanie barberingu do poziomu zwykłego fryzjera to bardzo duży błąd. Jeśli ktoś ma ochotę wyłącznie na poprawienie fryzury, prawdopodobnie po wizycie w jednym z tych wyspecjalizowanych salonów uzna, że przepłacił. Barber z prawdziwego zdarzenia to coś jak kosmetyczka dla kobiet – tutaj mężczyznami zajmują się mężczyźni, dbając o każdy element twarzy klienta. 

Sprawdź: Najmodniejsza kanapka roku, czyli gdzie szukać najlepszego pastrami?


Zdjęcie od: Butter Cut, Kraków

Obecne lokale typu Barber Shop tworzone są na wzór ich własnych pierwowzorów. Na tym etapie możemy uznać, że postępująca moda na golibrodów jest tak naprawdę powrotem i pewnego rodzaju hołdem dla przeszłości. W Anglii barbering pojawił się już w XII wieku, gdzie pomocnicy mnichów klasztornych golili i strzygli włosy pacjentów – w których ponoć zatrzymywały się wszystkie choroby i dolegliwości ludności. Z czasem poszerzali oni swój zakres umiejętności o przystawianie pijawek, drobne amputacje i spuszczanie krwi. Spokojnie, dzisiejszy barberzy nie praktykują żadnej z tych czynności. 

 


Zdjęcie od: Ace Barbers, Gdańsk

W Polsce do określania tego fachu używano raczej określeń golibroda (dba o wygląd zarostu), golarz (goli skórę na gładko), czy zwyczajnie – fryzjer męski. Dziś w barber shopach łączy się wszystkie te zabiegi. Równo przystrzyżona, wyglądająca jak od linijki broda, pieczołowicie ułożone wąsy czy baczki tworzy się tu od ręki. Możesz wybrać, czy wolisz zabieg wykonywany tradycyjnie, brzytwą, czy też szybciej i bardziej nowocześnie – maszynką elektryczną. 

 


Zdjęcie od: Golibroda, Lublin

W większości tego typu lokali poza wodą i kawą serwowany jest również mocny alkohol – na życzenie klienta. Bardzo ważną kwestią jest również sam wystrój – skórzane fotele, drewniane okucia, elementy w stylu vintage – wszystko ma się kojarzyć z tradycją i męskością. Nie ma tu miejsca na kolorowe magazyny, kwiaty czy zbędne bibeloty. Do salonów barberskich nie powinny wchodzić również kobiety – nikt ich nie wyprosi, jednak ich obecność może znacząco zaburzyć odbiór usługi. W końcu udając się do miejsca stworzonego dla mężczyzn nikt nie chce słuchać kobiecych uwag na temat wyglądu czy rozmów o paznokciach. Drogie panie, do manicurzystki, na depilację i do fryzjera chodzimy raczej same, więc dajmy panom odrobinę swobody i zostawmy barber shop`y im na wyłączność. Z efektu i tak będziecie zadowolone.

 

Zdjęcie w tle pochodzi z fanpage`a BRUSH Barber Shop, szukajcie na łódzkim OFFie